cos mysle ze moje szczescie sie wyczerpalo ostatnio, na promy tez przyjezdzam tak zeby akurat pomachac kapitanowi jak odbija. a te przystanie to nie w zadnych miejscowosciach, po prostu, jest sobie droga, dochodzi do nabrzeza i koniec, wjazd na prom, nic wiecej, ani domu czesto. Nie jest w sumie tak zle, bo norwegia jest na tyle cywilizowana ze jest chociaz toaleta zawsze (z ciepla woda, papierkiem bialym i wszystkim) wiec ostatnio godzine siedzialem w tej toalecie czekajac na prom. z nudow wypralem ciuchy, naladowalem telefon...problem teraz jak to wysuszyc jak co 30min. nawadnianie, i w kolko macieju. wczoraj wieczorem poddaly sie ostatecznie moje buty (jak zwylke skusilem sie zeby pojechac zobaczyc jakies rysunki wyryte na kamieniach 4000 lat pne...marne to bylo, ale wdepnalem w podmokla trawe chcac zobaczyc lepiej te bazgroly..no i sie nalalo) ech...no i jak to teraz wysuszyc? kazdy wie jak to fajnie caly dzien w mokrych butach, ale nic...
ponizej fajowy nocleg...mojego zoltka trudno nie zauwazyc :) przejezdzalem tez w poblizu muzeum Petera Dass'a (phi! jakis poeta ich, ach ta ignorancja dla obcej kultury) stary kosciolek, obok nowoczesna architekturka wpasowana w skale. chyba najbardziej z tego wszystkiego spodobaly mi sie wyszlifowane sciany wykopu pod budynek. prosty zabieg, skala na szczycie jest naturalnie nierowna i woda splywa po wyszlifowanej powieszchni tworzac dodatkowy rysunek
hmm..zdjecia znow pomieszane, trudno...na koniec dnia zdarzenie sam nie wiem co o nim myslec :). zaczelo sie, ze przez caly dzien mijalem sie to tu to tam z sakwiarka ( :) ale okreslenie) no i spotkalismy sie w koncu oczekujac na wieczorny prom o 19.50. pogadalismy troche, okazalo sie ze pani jest norwezka podrozujaca podobnie jak ja (choc nie tak daleko i dlugo) i mimo tego ze to jej kraj i jej ceny, nocuje w podobny sposob co ja (no bo jakze by inaczej...tak pieknie wokolo)...na promie pani funduje mi kawe no a na koniec wciska 50 koron :), obiecuje jej ze wydam je na jakis luksus...tylko sie zastanawiam czy ja tak juz marnie i zle wygladam? hmmm
...pozdrawiam pania serdecznie! i zycze lepszej pogody (jak dla niej to dla siebie tez :). spytacie sie o imie? jakos nie wyszlo w praniu...pozniej jadac zastanawialem sie czy to wazne? przeciez zwykle imiona ulatuja po chwili, dochodze do wniosku, ze to nie jest takie wazne dla mnie w tych sytuacjach..moze to zle?
bedac w temacie innych podroznikow, musze napisac do Toma, ciekaw jestem gdzie on sie podziewa, gdy sie przeprawialem do Bodo, napisal mi tylko, ze lepiej sie czuje i rusza z miejsca. Wiec moze juz mnie powoli dogania?
na koniec w sprawie mapy...chyba porzucam starania...cos tu wszystko sie blokuje jak tylko google maps probuje wlaczyc. dzis pisze do was z wyspy Somna z Bronnoysund. W poniedzialek zamierzam byc w Trondheim a pozniej to sam nie wiem jeszcze :)














znaczy na polnocy pojawiaja sie pierwsze oznaki jesieni :)
OdpowiedzUsuń na zawszeto dobrze - przynajmniej nie mam wyrzutow sumienia ze siedze w biurze przed kompem w trybie 8/24h 5/7 dni ;)
pzdr
PS
dzuzo masz jeszcze miejsca na kartach?